sobota, 1 listopada 2008

12.10.2008

Jesteś sucharkiem ciućkanym przez staruszkę. Bezzębnymi dziąsłami przytula twoją chropowatość zmiękczoną śliną, twoją sytości zapowiedź. Jej mieszkanie przy dworcu i pokój z jednym oknem; widok na tory. Myślisz biedna. Szyba w oknie jak ekran telewizora wyświetla program 24 na dobę. Dziś widziała coś nadzwyczaj pięknego. Siwy dzień, świeży wiatr i soczysta żółć. Podbite do góry pędem pociągu żółte liście. Nasączone mocą promieni słonecznych. Jak klucz motyli, więc niezwyczajne zjawisko. Siedziała urzeczona tym widokiem.
Spóźniłeś się na spotkanie. Była zła, ale gdy się uśmiechnąłeś ona odwzajemniła uśmiech. Szliście trzymając się za ręce i aż promieniała od was aura szczęścia. Na zawsze razem, na zawsze w miłości. Tak myślałeś wtedy i ona również. Ten letni ciepły dzień, trawa pełna nadziei. To było na początku. 
Mała znowu się rozchorowała. Zrozpaczony powiedziałeś jej, że źle się małą zajmuje, że za lekko ubiera, że… Wyszła z pokoju. Długo w nocy płakała. 
Na rocznicę ślubu kupiłeś bukiet czerwonych róż. Zjedliście razem pyszną kolację. Jej oczy tak błyszczały, iskrzyły. Wiedziałeś że ją masz, tylko dla siebie, całą. Patrzyłeś na nią gdy usnęła naga w białej świeżej pościeli.


Jesteś sucharkiem ciućkanym przez staruszkę. Bezzębnymi dziąsłami przytula twoją chropowatość zmiękczoną śliną, twoją sytości zapowiedź…