W wieczornej mgle szukam cię
Zostawiam przyzwoitość
Opuszcza mnie niepewność
Bezwstydnie otwieram oczy
Na przeciw twoich oczu
Pozwalam patrzeć w siebie
Pragnę patrzeć w ciebie
Tęsknię za tobą
Za byciem obok ciebie
W słowach nie mieści się mój lęk
Nie widać łez ...
Za horyzontem nie widzę cię
Lecz marzę że się zjawisz
Czuję że jesteś tu
Powietrze kołysze twój zapach
Oczy skrywają twoją sylwetkę
Uszy w ciszy zatopione
Próbują uchwycić twój głos
Ale ciebie przecież nie ma
Twoje myśli są odległe
Toje słowa nie okryją mnie do snu
Twoje dłnie tulą jedną z twych miłostek
Gdzie się ukrywa twoja miłość
Za horyzontem nie widzę cię
Ale wierzę że się zjawisz
Nie na białym koniu
Nie w lśniącej zbroi
Przyjdziesz
Ze swoim bólem
Gdy zapukasz ja będę stała po drugiej stronie
Otworzę drzwi
A ty podniesiesz głowę i spojrzysz mi w oczy
Tak po prostu
Szczerze
Obnażając swoje ja
Dopiero wtedy będziemy mogli się przytulić
Obnażając swoje ja
Dopiero wtedy będziemy mogli się przytulić
sobota, 22 września 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz